– Puk puk! – Kto tam? – Zespół Tourette’a. A wraz z nim arytmomania, nozofobia, palilalia, zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne, lęk przed asymetrią i reżyser Rafał Szumski. Nowy spektakl Teatru Muzycznego w Gdyni, „Nerwica natręctw”, będzie miał premierę już 4 października.
„Nerwica natręctw” opowiada o grupie pacjentów czekających na konsultację ze znanym psychiatrą, doktorem Szternem. Każdy z nich mierzy się na co dzień z wyzwaniami, o których część z nas nawet by nie pomyślała. Fryderyk z zespołem Tourette’a nie przestaje przeklinać, Maria kreśli znak krzyża za każdym razem, gdy to słyszy, jednocześnie zastanawiając się, czy nie zapomniała zamknąć drzwi i wyłączyć gazu. Vincent próbuje trochę załagodzić sytuację, jednak jego uwagę pochłaniają głównie cyfry – mężczyzna nie może przestać liczyć. Tymczasem Barbara w panicznej obawie przed zarazkami co chwilę biega myć ręce, a Lili każde swoje zdanie powtarza dwa razy, powtarza dwa razy. W tym wszystkim Bob z marnym skutkiem próbuje odnaleźć symetrię, na punkcie której ma obsesję, a nie jest to łatwe zadanie, bowiem w międzyczasie musi uważać, by nie stanąć na… linii pomiędzy kafelkami. Gdy wszyscy bohaterowie spotykają się w poczekalni doktora Szterna, ich dolegliwości zaczynają wpływać na siebie i wzmacniać swoje działanie, co tworzy przezabawny seans.
Choć wszystkie wymienione zaburzenia są ukazywane w krzywym zwierciadle, sztuka nie przekracza granicy dobrego smaku. Postacie budzą sympatię, a ich zaburzenia nie są ośmieszane. Jest wręcz przeciwnie, poprzez śmiech oswajają widza z rzeczywistością osób cierpiących na nerwicę natręctw i inne przypadłości. Pod warstwą komiczną spektaklu kryje się jednak coś więcej. Bohaterowie, którzy z początku są sobie całkowicie obcy, z biegiem czasu stają się dla siebie niezwykle bliscy. Każdy z nich na co dzień czuje się inny, wyobcowany w społeczeństwie. Przy sobie w końcu mogą poczuć się komfortowo, w końcu mogą poczuć się zrozumiani. Szybko okazuje się, że nawet (a może zwłaszcza) w obliczu poważnych barier komunikacyjnych, ludzie potrafią znaleźć wspólny język.
„Nerwica natręctw” to sztuka pochodząca z Francji, napisana i wystawiona po raz pierwszy w 2005 roku przez Laurenta Baffiego. Twórca oryginalnej wersji spektaklu, wybrał nazwę „toc toc”. Tytuł stanowi żartobliwą grę słowną – dźwiękowo przypomina pukanie do drzwi, ale znaczeniowo skrywa coś znacznie więcej. We Francji pod skrótem TOC kryje się termin „trouble obsessionnel compulsif”, czyli „zaburzenie obsesyjno-kompulsywne”. Polski tytuł „Nerwica natręctw” to inna nazwa tego zaburzenia.
Sztuka zdobyła międzynarodową sławę, podbijając szczególnie serca Hiszpanów, którzy na jej podstawie nakręcili film, a teraz trafia na polską scenę w reżyserii Rafała Szumskiego. Jest to debiut tego reżysera na deskach Teatru Muzycznego w Gdyni po wielu sukcesach w teatrach innych miast, m.in. Krakowa, Gliwic, Częstochowy i Warszawy.
Rafał Szumski często w swoich spektaklach porusza ważne społecznie tematy. Reżyser komentuje współczesny obraz cywilizacji, burzy optymistyczną koncepcję świata i zadaje pytania o życiowe priorytety oraz o naszą odpowiedzialność za środowisko naturalne. Jednocześnie sztuki przez niego realizowane, zawierają dużą dozę humoru i cieszą się pozytywnymi opiniami krytyków i publiczności.
„Nerwica natręctw” to kolejna okazja dla Szumskiego by poruszyć trudne kwestie. Spektakl w umiejętny sposób łączy komizm z tematem pokonywania własnych ograniczeń i samoakceptacji. W dniu 4 października drzwi Teatru Muzycznego staną więc otworem dla każdego, kto ma ochotę się pośmiać, spędzić przyjemnie wieczór a jednocześnie dowiedzieć się czegoś o zaburzeniach obsesyjno-kompulsyjne i zajrzeć w świat ludzi, którzy mierzą się z nimi na co dzień. „Nerwica natręctw” gwarantuje śmiech i refleksję… a może refleksję nad śmiechem?
Patrycja Brodziak, Zuzanna Skibińska