More

 

 

More

 

 

More

 

 

More

 

 

More

 

 

More

 

 

More

 

 

More

 

 

More

 

 

More

17.00 / Large Stage

Z Bernardem Szycem, reżyserem nowego tytułu rozmawiała Sylwia Firańska.

 

Jak wyglądają pierwsze próby? Nowi członkowie obsady już się zaaklimatyzowali?

 

Niedawno odbyła się pierwsza próba z tekstem, zaczęliśmy też rozczytywać materiał muzyczny i tworzyć choreografię. W przygotowaniach uczestniczy prawie cały Zespół. Staramy się zrobić jak najwięcej jeszcze w tym sezonie, pomimo, że do jego końca zagramy kilkadziesiąt spektakli repertuarowych. Każdą wolną chwilę wykorzystujemy na Hairspray. Koledzy gościnni  chyba czują się wśród nas dobrze, zawsze staramy tworzyć atmosferę dobrej teatralnej roboty i przyjaznych relacji.

 

Casting do czołowych ról cieszył się nie lada frekwencją i trwał dłużej niż zamierzano. Jakie przyniósł efekty?

 

Casting był dość trudny, ponieważ poszukiwaliśmy wykonawców specyficznych ról. Przede wszystkim Tracy Turnblad - nastolatki niestandardowych rozmiarów. Szukaliśmy więc dziewcząt o odpowiednich warunkach fizycznych, a także spełniających wymagania  aktorskie, wokalne i ruchowe. W związku z tym castingi były przedłużane, ale ostatecznie udało nam się wybrać trzy odtwórczynie głównej roli.

Wybór reszty obsady też okazał się problematyczny?

 

W Polsce, nie ma tak licznych ciemnoskórych aktorów jak w Ameryce czy Anglii. Niełatwo było znaleźć osoby rasy ciemnej z predyspozycjami wokalnymi i tanecznymi, a do tego posługujące się polszczyzną. Ostatecznie wybraliśmy osiem sympatycznych osób, które uzupełniają naszą obsadę. 

                                   

Co z rolą Edny Turnblad? Czy zostanie zachowana tradycja obsadzania w jej roli aktora?

 

Tak. Od początku historii Hairspray’a, czyli filmu Johna Watersa z 1988 roku, wszelkie kolejne adaptacje kontynuowały zwyczaj odgrywania  tej roli przez mężczyznę. My też go zachowamy. 

 

Co skłoniło Dyrekcję Muzycznego do wyboru właśnie tego tytułu jako nowość nadchodzącego sezonu?

 

Hairspraybył od pewnego czasu w kręgu naszych zainteresowań. Musical cieszy się niebywałą popularnością i dobrą opinią.  Ma dobry  scenariusz, porywającą muzykę, dużo miejsca na choreografię, barwną plastykę, ciekawe role i mocne przesłanie.

 

Gdyńska produkcja będzie wiernym odwzorowaniem broadwayowskiej wersji?

 

Niekoniecznie.  Fakt, pracujemy na amerykańskiej wersji scenariusza i ich materiale nutowym. Kiedy powierzono mi reżyserię, nie dysponowałem jeszcze polskim przekładem. Okazało się, że właściciele praw narzucają pewne logiczne uwarunkowania, jak na przykład uczestnictwo wyłącznie osób czarnoskórych w roli Afroamerykanów. Charakteryzacja aktorów rasy białej byłaby nie poprawna a odsunięcie ich od możliwości grania w przypadku traktującego o tolerancji Hairspray- hipokryzją. Gdyński spektakl nie będzie jednak repliką poprzednika. Będziemy mieć dwa razy większą obsadę niż w pierwowzorze. Nasz Teatr jest specyficzny, dysponujemy największą w Polsce sceną muzyczną i  mamy liczny, wszechstronnie uzdolniony Zespół. Chcemy to wykorzystać. Postanowiliśmy dodać kilka ról, dzięki czemu uatrakcyjnimy musical. Duże sceny zbiorowe są od lat atutem gdyńskiego Muzycznego. Obecność na scenie 70 osób można dziś  zaobserwować w niewielu teatrach.

 

Nie tak dawno pożegnaliśmy Grease, a więc lata 50. Była skóra, fura i rock and roll. Rozgrywający się w latach 60. Hairspray będzie powrotem do podobnej stylistyki?

 

Hairspray wpisuje się w gatunek musicali traktujących o tańcu. Akcja rozgrywa się w środowisku szkolnym, jej punktem kulminacyjnym jest konkurs taneczny, wokół którego zbudowane są pozostałe wątki. W tym sensie nadchodząca prapremiera będzie podobna do wystawianych już na naszej scenie Grease, Fameczy Footloose, a także do obecnej na afiszu Gorączki Sobotniej Nocy. Myślę, że dobrym wytłumaczeniem realizacji Hairspray’aakurat teraz, jest luka czasowa - Greaseprzedstawiał lata 50., Gorączka Sobotniej Nocy rozgrywa się w latach 70. Pora na lata 60.!

 

A nie będzie to zbyt wiele lakieru, różu, cukru pudru i innych przesłodzeń?

 

Założeniem twórców Hairspray’abył też pastisz na ową epokę, styl, telewizję i showbiznes. Nie uciekniemy więc od pewnej  „lekkości” przedstawienia i wcale nie chcemy tego robić. Przypominają mi się słowa Jerzego Gruzy zapytanego, dlaczego tworzy teatr, w którym „o nic nie chodzi”. Wówczas odpowiedział : „poprzez spektakl, w którym pozornie o nic nie chodzi, można opowiedzieć o różnych sprawach dobitniej, niż w sztukach głęboko dramatycznie i psychologicznie zagrzebanych w danym problemie”. To nie jest spektakl o niczym, wręcz przeciwnie o czymś bardzo ważnym, jednak jego forma będzie lekka. Na szczęście nasz Teatr jest teatrem repertuarowym i oprócz „lekkich” tytułów wystawiamy również m.in.: Chłopów, Lalkę czy Kumernis. To oferta ekscytująca nie tylko Widzów lecz także artystów. Możliwość tak różnorodnej pracy jest wspaniałym doświadczeniem i wielkim przywilejem również dla nas aktorów. Im bardziej nasz Teatr jest eklektyczny, tym lepiej spełnia przypisaną mu funkcję. 

 

Humorystyczna historia Tracy rozgrywa się na tle problemów społecznych lat 60. w Ameryce: walki o prawa obywatelskie Afroamerykanów oraz kultu piękna i związanym z nim brakiem tolerancji dla jakiejkolwiek odmienności. Jaki wydźwięk może zyskać wymowa tej warstwy spektaklu wśród naszej Publiczności?

 

W tym kolorowo tanecznym musicalu dramaturgia rzeczywiście osadza się na kwestii segregacji rasowej oraz problemach wykluczenia z powodu otyłości czy statusu majątkowego. Trudności takie i podobne mogą dotknąć każdego w każdym czasie i w każdym miejscu. Można je odnieść także do naszego kraju. Sztuka napisana 30 lat temu wydaje się całkiem aktualna w obecnej rzeczywistości. Zawsze są  „my” i „oni”.

 

Kogo widzi Pan na widowni nadchodzącej prapremiery?

 

Wszystkich. Będzie to musical rodzinny w pełnym tego słowa znaczeniu. Po pierwszej próbie pytałem aktorów, czy mogliby zaśpiewać Good Morning Baltimore o Sieradzu, Dzierżoniowie czy innych miejscach, z których pochodzą. Odpowiedzieli, że oczywiście. Baltimore może spokojnie zastąpić Gdynia i każde inne miasto, z którym utożsamiają się jego mieszkańcy. Muzyka i scenariusz są pełne optymizmu i pozytywnej energii. Mam nadzieję, że Publiczność będzie wychodziła z Hairspray’a naładowana takimi właśnie emocjami.

 

https://www.antrakt.org/